.


KAPKAZY ...  O  NAS ...


  Kilka lat temu zamieszkaliśmy w malowniczej wsi "Kapkazy". Tu żyjemy, pracujemy i tworzymy to niezwykłe miejsce spotkań artystów i miłośników sztuki.
   W starej stodole założyliśmy autorską galerię ceramiki i scenę teatralną. Odbywają się tutaj różnego rodzaju działania kulturalne : przedstawienia, koncerty, wystawy plastyczne, warsztaty ceramiczne i teatralne, wernisaże, prezentacje artystyczne i plenery.

Ewa Skowerska-Kosmalska 38 lat jestem na świecie. Od 38 lat żyję, jak każdy z nas, wśród naczyń. Od 24 lat lepię naczynia, co jak się okazuje jest równie trudne jak lepienie życia. Od 18 lat jestem absolwentką Liceum Sztuk Plastycznych im. Szermentowskiego w Kielcach. Czy to znaczy, że od 18 lat jestem ceramiczką ? Z całą pewnością od 16 lat jestem matką. Od 9 lat wystawiam to co ulepiłam. Od 7 lat mieszkam z rodziną we wsi Wiącka Kapkazy w Górach Świętokrzyskich. Od 3 lat mamy nowy ganek.  (2000 r.)
Mariusz.... "artysta z krwi i kości". Wyjątkowy życiorys, wyjątkowo trudny do krótkiego opracowania, ale w przygotowaniu - wciąż sie tworzy....
A tak w skrócie to ktoś jakby połączenie Mc`Murphego i Wodza....  :))
(K.M.M)
Mariusz Kosmalski


Nasz dom też ciągle się "tworzy".
Zobacz jaki jest teraz :

KLIKNIJ ABY POWIĘKSZYĆ
       

META   - 

MORFOZA

( FOTO :    J. JARZĄBEK )

    Od szesnastu lat staram się być mężem i ojcem. Od ośmiu lat jestem, buduję, tworzę miejsce zwane "KAPKAZY". Od półtora roku staram się otwierać swoje "OCZY" najszerzej jak potrafię - jak obręcze wozów - jak młyńskie koła.  (STYCZEŃ 2004)



W roku 2007 zostałem rebirtherem. Czy w związku z tym jest jest....łatwiej?


"uśmiech od taty"
Weryfikację tytułu rebirthera na rok 2008-2009 przeszedłem pomyślnie; nadal jest trudno poznawać siebie samego. Czym jest rebirthing i kim jest rebirther - zobacz na stronie Stowarzyszenia Rebirtherów Polskich (www.rebirthing.pl)


    Od ponad dwóch lat moje działania są tak mocno związane z teatrem ECCE HOMO, że postanowiłem w tym miejscu stworzyć małą kronikę wydarzeń teatralnych, towarzyskich i zupełnie osobistych przemyśleń związanych z tą PRZESTRZENIĄ. (STYCZEŃ 2009)


Początek ekscytującej (i lekko stresującej) pracy z Marcinem Bortkiewiczem.


2007 r. Synagoga w Ostrowie Wielkopolskim. Ależ magiczne miejsce! I my tacy.......natchnieni.
.... bez komentarza ....


 Z ECCE HOMO bywamy ze sobą również poza sceną i to powoduje, że nazywamy siebie ........ przyjaciółmi. 
 w Tatrach na Kapkazach na trawie na kawie


Wiosną, właściwie na przedwiośniu, ............... właściwie to latem.
„Wybraniec” w Horyńcu .... i w Zakopanem na Krupówkach


To też 2008 rok. Ostrów Wielkopolski.
Chwila relaksu przed konkursowym pokazem „Padamme, padamme” A to już ukłon po spektaklu I poszliśmy....po ....nagrody


Bez wątpienia naj-ciekawszym, naj-trudniejszym, naj-bardziej emocjonującym wydarzeniem w 2008 roku był wyjazd na Fringe Festiwal w Edinburghu.
Podczas naszego tam pobytu zobowiązani byliśmy do pisania krótkich felietonów dla GW, mój felieton poniżej zdjęć
.

  wesoły zespół idzie w miasto „Padamme, padamme”
Z Anią - sercem, duszą i mózgiem EH gdzieś przy High Street
 
 „Czas wracać. Nasz udział we Fringe Festival dobiegł końca. Trudno opisać w kilku zdaniach mnogość wrażeń i obserwacji, skupię się więc na dwóch dziedzinach: Teatr i Szkocja.
  Fringe to święto teatru choć Teatr ginie pod lawiną plakatów, ulotek, akcji promocyjnych, do tego stopnia, że trudno oprzeć się wrażeniu iż już nie chodzi tu o przeżycie TEATRALNEGO MISTERIUM lecz o uczestnictwo w ulicznym show.
  Przycupnąwszy chwilę na festiwalowej ulicy High Street widzę piękny zamek na wzgórzu; flaga św. Andrzeja, flaga Zjednoczonego Królestwa. To kolejny widziany przeze mnie kraj, którego mieszkańcy chcą widzieć symbole własnej tożsamości. I właśnie tu, na High Street w Edinburgh’u poczułem że gwiazdy nad świętokrzyskimi Kapkazami są równie ważne jak te cztery pod recenzją naszego spektaklu w „Three Weeks”, a same Kapkazy miejscem nad którym powieszę polską flagę.
  Czy warto więc było tu przyjechać?
  Odpowiem słowami Edwarda Stachury: pewnie że warto, jeszcze jak warto."


W 2009 roku działo się bardzo wiele. Od czego zacząć, na czym się skupić?
.
Czy opisać przyjemność płynącą ze spotkania z Janem Nowickim podczas festiwalu w Horyńcu, gdzie wcześniej wymieniony przewodniczył obradom jury?
Czy zdać relację z pracy na scenie ze Stanisławem Miedziewskim – człowiekiem którego twórczej energii zazdrościłem w każdej chwili pracy nad „Don Juanem”. Obserwacja Jego wulkanicznej pasji w niemłodym już wieku pozwala mi patrzeć z nadzieją na mijający czas.
A może o tym że film Marcina pokazał mi jak piękną fikcją jest kino….
Napisać o sprawcach większości „zamieszań” w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu?
.
Czy może o odbywających się tu i ówdzie polowaniach:
... na Anię ...  
  ... na Hyrkana ...  
... na ogólnie tak zwanych „wrogów”...  
... na rekiny pływające w Maszewskich „Wejrzeniach” ...
  ...  na drapieżną żarówkę rozłączną z oprawką.
Wiem! Opisze uciekające przed „Tinky, Winky” łóżko!

Ale to wszystko…..jutro.


Nadal pozostałem w mniejszych i większych kręgach osób
zainteresowanych oddychaniem połączonym i skutkami tegoż.

Tytuł Rebirthera na rok 2010 zweryfikowałem pomyślnie

Zwieńczenie roku 2010 i początek 2011 przyniósł wiele nowych doświadczeń, zawirowań i zakrętów :
... zaczęło się od nowego spektaklu „Grosse Aktion”, największego z dotychczasowych wyzwań, którego wystawienie na „Windowisku 2010” przyniosło nam wiele nagród [czytaj wiecej] Grosse
.... skończyło na realizacji niewinnych żartów o wyprawie do Indii. W czas Bożego Narodzenia towarzyszył nam widok Himalajskich szczytów, himalaje
a powitany pod palmą w Gokarnie nowy rok 2011 nadejście swoje połączył ze smakiem lokalnych bananów i szumem morskich fal słyszanych z „Zen Cafe”. gokarna
Pierwsza połowa 2011 roku to czas rozstań: z teatrem i z tytułem rebirthera. Do tytułu zamierzam powrócić; do dziś zastanawiam się nad istnieniem związku pomiędzy podróżą do Indii a podjętymi decyzjami.


A w stodole i okolicy, od czasu do czasu nie jesteśmy już Ewą i Mariuszem....